Mark Levinson No. 5101

Źródło: High Fidelity 02/2021
MARK LEVINSON AUDIO SYSTEMS jest firmą założoną przez Marka Levinsona w 1972 roku. To jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych w branży audio producentów high-endowej elektroniki. Obecnie firma ta należy do grupy HARMAN INTERNATIONAL INDUSTRIES, części południowokoreańskiego koncernu SAMSUNG ELECTRONICS. Testujemy odtwarzacz SACD/odtwarzacz plików № 5101.

Kiedy w 2017 roku na rynek trafił wzmacniacz zintegrowany № 585.5, poszerzona o przedwzmacniacz gramofonowy wersja, zaprezentowanego rok wcześniej modelu № 585, była to ostatnia faza projektu zainicjowanego jeszcze w 2014 roku, a który miał na celu przebudowanie oferty tego amerykańskiego producenta. Szefem całego przedsięwzięcia był TODD EICHENBAUM, dyrektor działu R&D, który dołączył do Harmana po ponad dwudziestu latach pracy w firmie KRELL.



Już wtedy trwały prace nad kolejnym projektem, serią 5000, mającą przenieść – jak czytaliśmy w materiałach prasowych – „firmowy” dźwięk Marka Levinsona w niższe rejony cenowe. Pierwszym urządzeniem, które w jej ramach zostało zaprezentowane był wzmacniacz zintegrowany w dwóch wersjach: № 5802 i № 5805. Premiera obydwu urządzeń miała miejsce podczas wystawy HIGH END 2019 w Monachium. W październiku zeszłego roku pojawiło się pierwsze w tej serii źródło sygnału, odtwarzacz SACD № 5101.

JIM GARRETT, starszy dyrektor ds. Strategii i planowania produktu w HARMAN Luxury Audio mówił wówczas:

№ 5101 to doskonałe rozwiązanie w zakresie odtwarzania kolekcji płyt CD i SACD, bibliotek audio, a także odtwarzania z platform oferujących transmisję strumieniową w internecie. To dla miłośników muzyki pomost pomiędzy ogromną liczbą dostępnych nagrań cyfrowych o wysokiej rozdzielczości a najlepiej brzmiącymi, najpiękniej wykonanymi technologiami audio na naszej planecie.

W MATERIAŁACH ZAMIESZCZONYCH NA STRONIE INTERNETOWEJ PRODUCENTA, a także w tytule instrukcji obsługi zawarto pełen opis tego urządzenia: STREAMING SACD PLAYER/DAC. Jak wszystkie nazwy opisowe nie jest on zbyt pomocny w klasyfikacji, co jest typowe dla współczesnego audio, ale dobrze oddaje intencje producenta: miało to być urządzenie wielofunkcyjne. Jedna z sekcji opisu urządzenia na www Marka Levinsona zatytułowana jest więc Elastyczność 3 w 1 (ang. The Flexibility of 3-in-1):

№ 5101 to odtwarzacz SACD z ładowaniem szczelinowym, odtwarzacz sieciowy i konwerter cyfrowo-analogowy w jednym, pięknie zaprojektowanym komponencie. Oznacza to, że № 5101 odtwarza wszystkie formaty dysków, obsługuje strumieniowanie w wysokiej rozdzielczości z głównych platform streamingowych i odtwarza pliki z zewnętrznych dysków, w tym USB.

Mówimy więc o odtwarzaczu płyt SACD, plików audio – PCM do 24/192 i DSD do DSD128 – oraz przetworniku cyfrowo-analogowym – a wszystko to pomieszczone w jednej obudowie.

WYGLĄD Wygląd nowego urządzenia jest „zgodny” z serią 5000 i różni się od wyższych serii, choć – jak już pisałem w teście wzmacniacza № 5805 – to „wciąż, bez dwóch zdań Levinson”. Jego ścianka przednia zachowuje podział na dwa, obłe elementy boczne z aluminium i akrylowy środek. Aluminiowe, grube na 25 mm elementy przedniej ścianki są puste – we wzmacniaczu są tam gałki. Wszystkie manipulatory umieszczono bowiem na przezroczystym płacie pośrodku.

Znajdziemy tam sporej wielkości, dwulinijkowy wyświetlacz typu dot-matrix w znanym z innych urządzeń tej firmy, czerwonym kolorze. Wyświetla się na nim wybrane źródło sygnału, a także jego typ. W przypadku plików wiemy, jakiego są one rodzaju (FLAC, WAV itd.), ale nie wiemy, jaką sygnał ma rozdzielczość i częstotliwość próbkowania. Wyświetla się za to przepływność, a to jest mało użyteczna informacja. Levinson jest podłączony do sieci internetowej i można będzie w przyszłości to zmienić, jeśli taka będzie wola producenta, wraz z nowym oprogramowaniem. I, prawdę mówiąc, zanim przystąpiłem do odsłuchów, ściągnąłem jego najnowszą wersję 18.4.

Wyświetlacz służy także do poruszania się po menu. A tam możemy wybrać rodzaj filtra cyfrowego sekcji DAC, pętlę PLL, jasność wyświetlacza, czas, po którym przechodzi do trybu uśpienia, a nawet nazwę urządzenia. Jest to całkowicie wystarczające, dopóki nie chcemy odtwarzać plików z podłączonego do wejścia USB pendrajwa – musimy to robić „na piechotę”, wyświetlając nazwy kolejnych folderów, a potem utworów.

Pod pięcioma przyciskami, z których środkowy standby ma czerwoną, podświetlaną obwódkę, mamy szczelinę, do której wsuwamy płytę CD lub SACD. Nie znalazłem nigdzie informacji o tym, kto jest producentem transportu, dlatego odkręciłem metalowy ekran przymocowany od góry. Okazuje się, że to mechanika typu BD-ROM firmy Sony, model KEM-48AAA. Co ciekawe, polecana jest ona jako zamiennik transportu w konsoli PlayStation 3 i PS4, części zastępczych jest więc mnóstwo.

Transport został umieszczony w części ekranowanej od elektroniki i montowany jest na stalowych separatorach, które oddzielają go od obudowy, a całość montowana jest do spodu przez miękkie elementy z gumy. A będąc przy napędzie dodajmy, że płyta kręci się w nim cały czas, niezależnie, czy jej słuchamy, czy nie, warto więc po odsłuchu płytę wyciągnąć.

Z tyłu znajdziemy grupę cyfrowych wejść i wyjść, wyjścia analogowe oraz sekcję służącą do sterowania w systemach „custom”; jest tam również gniazdo dla antenki Wi-Fi. Urządzenie ma grubą, sztywną obudowę w czarnej anodzie, z albuminowych, giętych blach. Aby zmniejszyć wibracje, wewnętrzną stronę górnej i dolnej części obudowy wyklejono paskami materiału wyglądającego jak guma. Wzmacniacz stoi na czterech, aluminiowych nóżkach.

FUNKCJONALNOŚĆ № 5101 jest urządzeniem, które może pełnić jedną z trzech ról: | 1 | odtwarzacza płyt SACD i CD, | 2 | odtwarzacza plików audio oraz | 3 | przetwornika cyfrowo-analogowego. W założeniu wszystkie te funkcje są równoważne, ale w rzeczywistości tak nie jest – to przede wszystkim odtwarzacz płyt, potem odtwarzacz plików na końcu DAC.

| 1 | Urządzenie odtwarza więc płyty SACD i CD, w tym CD-R/RW. Chociaż w materiałach firmowych mówi się o „wszystkich” rodzajach płyt, oczywiste jest, że nie odtworzymy na nim płyt DVD-Audio, ani BD-Audio, nie mamy też dekodera MQA, dlatego też zawartość MQA z płyt CD-MQA również nie zostanie zdekodowana. Ale nie można mieć o to żalu. Szkoda tylko, że odtwarzacz nie wyświetla CD-Textu, ani dla płyt CD, ani SACD – ale nie wyświetlają go również odtwarzacze Ayon Audio i innych firm. Odtwarzaniem płyt możemy sterować z pilota zdalnego sterowania lub ze specjalnej, firmowej aplikacji 5Kontrol.

| 2 | Odtwarzanie plików w № 5101 to funkcjonalnie dwie osobne sekcje. Podstawowa zakłada odtwarzanie plików z dysków NAS. Pozwala ona na granie muzyki z plików WAV, FLAC, AIFF (wszystkie bez stratnej kompresji) do 24/192. Aby to zrobić musimy jednak zainwestować w aplikację jakiejś innej firmy, sterującej odtwarzaniem przez protokół UPnP – ja używam aplikacji BubbleUPnP. Wydaje się, że w przyszłości konieczne będzie opracowanie własnej aplikacji, albo też wyposażenie urządzenia w Roona.

To o tyle ważne, że pliki możemy też odtwarzać z dysku lokalnego (HDD/SSD/pendrajw) i u mnie dawało to znacznie szersze możliwości, bo oprócz plików PCM do 24/192 odtworzymy w ten sposób również pliki DSD. Niestety musimy to zrobić „na piechotę”, patrząc na wyświetlacz, a nie przez aplikację. Dodam jeszcze, że przez aplikację Bubble można także słuchać muzyki z Tidala, ale bez dekodowania plików MQA – zostaną odtworzone jako master, czyli 24-bitowe, ale z częstotliwością próbkowania 48 kHz.

Cały odtwarzacz plików znalazł się na jednej płytce drukowanej, zamkniętej w osobnym ekranie w dolnej, wydzielonej części obudowy, ekranowanej grubą blachą od mechaniki i sekcji cyfrowej.

| 3 | Sekcja D/A oferuje tylko dwa wejścia cyfrowe – TOSLINK i RCA (S/PDIF). Obydwa akceptują sygnał PCM do 24 bitów i 192 kHz. bardzo charakterystyczny jest brak wejścia USB typu B, czyli „kwadratowego”, którym moglibyśmy przesłać do urządzenia sygnał z komputera lub zewnętrznego odtwarzacza plików. Wyraźnie widać, że konstruktorzy zakładają, że wszystkie pliki będą odtwarzane z dysków NAS i HDD/SSD, ew. pendrajwów. W tej sekcji możemy wybrać jeden z siedmiu filtrów cyfrowych PCM i jeden z trzech filtrów analogowych dla DSD.

PODSUMOWUJĄC Odtwarzacz marka Levinsona jest solidnie zbudowany, ładny, jest też dobrze wyposażony. Może spełniać jedno z trzech zadań, ale najważniejsze jest dla niego odtwarzanie fizycznych płyt. Co potwierdza zresztą napis na jego przedniej ściance: „SACD PLAYER № 5101”. Sterowanie plikami jest nieco trudniejsze, a wejścia cyfrowe są dodatkiem.



To jednak Levinson, a więc dostajemy firmowe rozwiązania, takie jak przetwornik cyfrowo-analogowy o nazwie firmowej PrecisionLink II, korzystający z 32-bitowej ESS Sabre z serii PRO, a także analogową, zbalansowaną sekcję z dyskretnym konwerterem prąd/napięcie (I/U) bez kondensatorów w torze sygnału, z dyskretnymi tranzystorami wzmacniającymi, zbudowaną jako układ dual-mono i nazwaną PurePath. Całość zasilana jest dwoma zasilaczami – liniowym i impulsowym, a układ D/A pięcioma układami niskoszumnymi stabilizującymi napięcie.

JAK SŁUCHALIŚMY Odtwarzacz Marka Levinsona stanął na górnej półce stolika Finite Elemente Master Reference Pagode Edition. Zasilany był kablem HARMONIX X-DC350M2R IMPROVED-VERSION, a sygnał do przedwzmacniacza AYON AUDIO SPHERIS III przesyłany był kablem RCA CRYSTAL CABLE ABSOLUTE DREAM. Do testu wykorzystałem dysk NAS SYNOLOGY DiskStation DS410j, z czterema dyskami HDD, po 2 TB każdy, skonfigurowanego jako dysk UPnP – przez wejście kablowe, ethernetowe – a także – przez wejście USB – dysk HDD (1 TB).

Płyty użyte w tekście | wybór

→ SACD/CD
⸜ DAVE BRUBECK QUARTET, Time Out, Columbia Records/Sony Music Entertainment/SME Records SRGS-4535, SACD (1959/2000)
⸜ DIANA KRALL, The Girl In The Other Room, Verve 0602498620465, SACD/CD (2004)
⸜ JOHN COLTRANE QUARTET, Ballads, Impulse!/Universal Music LLC (Japan) UCCU-40001, Platinum SHM-CD (1962/2013)
⸜ PINK FLOYD, Wish You Were Here, EMI Records/Analogue Productions PFR25/19075810342, SACD/CD (1975/2018)
⸜ TAKESHI INOMATA, The Dialogue, Audio Lab. Record/Octavia Records OVXA-00008, SACD/CD (1977/2001)

№ 5101 MARKA LEVINSONA JEST, Z ZAŁOŻENIA, urządzeniem wielofunkcyjnym. Jak już jednak wcześniej sugerowałem, poszczególne funkcje nie są w nim równoważne, to znaczy nie są równie funkcjonalne, że tak powiem. Dlatego też, jak mi się wydaje, najlepiej będzie traktować go jak odtwarzacz SACD z dodatkowymi możliwościami. I tak też został on przetestowany.

SACD/CD

TO ODTWARZACZ GRAJĄCY NIEZWYKLE RÓWNYM, pełnym brzmieniem. Czyli nasyconym, gęstym, ale też na tyle neutralnym, żeby nie dało się wskazać zakresu, który byłby w nim wyraźnie podkreślony lub osłabiony. Nie znaczy to, że tak nie jest, ale że to działanie bardziej złożone i „gęstsze” znaczeniowo, że tak powiem, niż zwykłe „podbarwienie”.

Przede wszystkim to równe granie. Równe w tym sensie, że dowolny rodzaj muzyki, jaki z odtwarzaczem był słuchany, został odtworzony we właściwy dla danej muzyki sposób. Czyli – jazz z płyt Coltrane’a i Brubecka w ciepły, wysycony sposób, ale z pewną dozą „studyjności”, która polegała na tym, że dominował dźwięk bezpośredni nad odbitym, rock z płyt Pink Floyd i Dire Straits w wybuchowy, mocny sposób, ze skróconą stopą perkusji i wyraźnym basem, a głos Diany Krall był zarazem miękki i lekko chrapliwy.

Wszystko było więc takie, jakie być powinno, a odtwarzacz Levinsona pokazał charakterystyczne cechy danej płyty (nagrania), w czym właśnie to jego równe granie się wyrażało. ‘Równe’ znaczy w tym przypadku więc tyle, co „traktujące każdą płytę w sposób dla niej właściwy”, a nie „tak samo”. Dzięki temu nie będzie się nam nudziło, kiedy przydarzy się dłuższa sesja odsłuchowa, albo kiedy będziemy mieli chęć posłuchania utworów z różnych płyt.



Ale też nie jest tak, że to urządzenie bez wyrazu. Wprost przeciwnie – wszystko to, o czym mówiłem odbywa się na jego zasadach. W ramach równej podstawy, dobrego, zdrowego fundamentu kładzie on – jeśli tak mogę powiedzieć – ściany po swojemu. Już z płytą Ballads JOHN COLTRANE QUARTET było to dobrze słyszalne, ale najlepiej wyszło z płytami SACD – jednowarstwową płytą Take Five DAVE BRUBECK QUARTET oraz Dialogue TAKESHI INOMATA.

Chodzi o to, że odtwarzacz № 5101 przybliża pierwszy plan i skraca pogłosy, preferując mocne, gęste granie na linii kolumn. To tutaj dzieje się „magia”, to tutaj ukazywane są wydarzenia i to tutaj skupiana jest nasza uwaga. Sprawność konstruktorów Levinsona polega na tym, że nie ma w tym bałaganu, nie ma się wrażenia zagubienia w tych dźwiękach. Jest dokładnie odwrotnie, to niesamowicie plastyczne granie z dużą ilością powietrza wokół wykonawców. A jednak wszystko to, co powiedziałem wcześniej też jest prawdziwe.

„Trick” polega na tym, o ile dobrze rozumiem, że odtwarzacz ma na tyle dużą rozdzielczość, aby przekaz był plastyczny i żywy, pozostając jednocześnie po ciepłej, miękkiej stronie „mocy”. Co więcej, bas jest w tym urządzeniu mocny i ładny. W czym przypomina nieco działanie odtwarzacza Gryphon Ethos. Duńskie urządzenie preferowało jednak twardsze, bardziej suche wybrzmienie, choć gęstość i nasycenie były podobne. Bas Levinsona jest miększy i bardziej zaokrąglony, bardziej – niech będzie – lampowy.

Mamy więc ciepłe, plastyczne brzmienie z mocnym pierwszym planem. I wysycony, mocny bas. To dlatego wokale, jak DIANY KRALL z krążka The Girl In The Other Room w wersji SACD, są blisko nas, są namacalne. To tego typu urządzenie – przybliża wszystko, to co znajduje się na osi odsłuchu, zarówno dając duże obrazowanie, jak i dopalając niższą średnicę. Blachy są mocne, wyraźne, ale i one są dość „słodkie”.

PLIKI

W BARDZO PODOBNY SPOSÓB GRAJĄ TEŻ PLIKI. I to jest ważna informacja, bo to one są zazwyczaj piętą achillesową odtwarzaczy wielofunkcyjnych. Tutaj po przejściu z fizycznych nośników na pliki różnica dała się zauważyć, przede wszystkim w mniejszej rozdzielczości tych drugich, ale różnica nie była „decydująca”, bez problemu słuchałem to płyty, to plików. Co więcej, zachowana została również fantastyczna dynamika – zapomniałem o tym wcześniej powiedzieć – która powodowała, że płyty CD i SACD brzmiały w żywy, nośny sposób.

Tak więc saksofon SONNY’EGO ROLLINSA z płyty Tenor Madness (24/96) zabrzmiał w znakomity sposób – był mocny, gęsty i blisko mnie. Potężny ziemny bęben rozpoczynający tytułowy utwór z płyty Anastasis duetu DEAD CAN DANCE (24/44,1) wybrzmiał tak, jak powinien, choć słychać było, że nie schodzi równie nisko, jak grany na specjalizowanych, wolnostojących odtwarzaczach plików. Ale też nie było wcale źle, bo wszystko to, co powyżej w paśmie miało piękne barwy, świetną dynamikę i wyjątkową plastykę.

Levinson w pewien sposób usuwa z pola widzenia gorsze elementy brzmienia, dopalając środek pasma i pogłębiając bas. Najwyższa góra jest mało aktywna, czego efektem ubocznym jest absolutna „zgodność” wszystkich nagrań oraz brak agresji. To ostatnie jest chyba kluczowe dla zrozumienia tego przekazu. Urządzenie nie jest maszyną do usypiania, ale też nie doprowadza do momentu, w którym chcielibyśmy wyłączyć płytę (plik), starając się utrzymać wszystko – szczególnie z plikami – pośrodku.



A do tego buduje bardzo szeroką scenę dźwiękową, wychodzącą daleko poza kolumny, a kiedy trzeba – jak w The Game of Love z płyty Random Access Memories duetu DAFT PUNK, także wokół nas. To w tym ostatnim najlepiej słychać było pogłębiony barwowo, mocny, ciepły bas – element brzmienia, którego wielu audiofilów i melomanów szuka i na który wydaje ciężkie pieniądze. Tutaj dostajemy go w bonusie. To nie jest neutralny dźwięk, żeby była jasność, bo – dla przykładu, gitary z albumu Passion, Grace and Fire tria gitarowego JOHN MCLAUGHLIN, AL DI MEOLA, PACO DE LUCÍA, grane z pliku DSD (dsf), miały obniżone brzmienie. Ale za to grały tak przyjemnie, tak wciągająco, jak z wysokiej klasy gramofonu.

Podsumowanie

MARK LEVINSON № 5101 TO URZĄDZENIE, które we wszystkim jest naprawdę dobre. Najsłabiej brzmiały z nim pliki streamowane z Tidala, a najlepiej płyty SACD i CD, czyli było tak, jak być powinno. Tak więc – to rasowy odtwarzacz płyt, który bardzo fajnie gra również pliki. Brzmi w ciepły, „analogowy” sposób, dając ogromna perspektywę wszerz i skupiając naszą uwagę na pierwszym, namacalnym planie.

Jego obsługa nie jest specjalnie wygodna – mówię o odtwarzaniu plików – i prędzej czy później firma będzie musiała przygotować swoją własną aplikację sterującą, która da nam łatwy dostęp do wszystkiego. Myślę, że także w sprawie Roona warto by się było przełamać. Ale tu i teraz Levinson kolejny raz pokazuje, że to muzykalność jest dla niego kluczem. I robi to znakomicie!

Dane techniczne (wg producenta)

Odtwarzane typy płyt:
SACD/SACD/CD,CD, CD-R/RW

Odtwarzane typy plików:
FLAC, WAV, AIFF, OGG: 32-192 kHz, 16/24 bity
AAC: 32-96 kHz, 16/24 bity
DSD, DSF: 2,8/5,6 MHz, 1 bit
MP3: 32-48 kHz, 320 kbps
WMA: 32-48 kHz,192 kbps

Napięcie wyjściowe:
RCA 3 V RMS | XLR 6 V RMS
Zniekształcenia THD:
RCA <0,004% (20 Hz-20 kHz) | XLR <0,003%
Stosunek sygnał/szum (nieważony):
RCA 94dB | XLR 106 dB

Pobór mocy:
standby: <0,4 W | praca: 32 W
Wymiary (szer. x wys. gł.): 438 x 124 x 466 mm
Waga: 16,2 kg

Dystrybucja w Polsce

SUPORT

ul. Pijarska 9
40-750 Katowice | POLSKA
www.mark-levinson.pl

DEALERZY
Sieć autoryzowanych punktów sprzedaży
3,520,848
Facebook fans
5,466
Facebook fans
1,803
Facebook fans